Zakładając własny biznes często nie mamy wystarczającej ilości pieniędzy na jego rozruch. Kuszą nas dotacje unijne, które wydają się być łatwo dostępnym środkiem. Jednak nie zdajemy sobie często sprawy z pułapek, które mogą na nas czyhać. Przede wszystkim starając się o dotacje trzeba spełniać określone warunki. Istnieją specjalne programy skierowane tylko do mikroprzedsiębiorstw, a najwięcej dotacji przeznacza się na wsparcie przedsiębiorstw, które są na rynku nie dłużej niż rok lub dopiero na rynek wchodzą. Pamiętajmy, aby biznesplan był skrupulatnie przygotowany. Nie zawyżajmy wskaźników, lecz przedstawmy ich szacunkowe, ale realne wartości. W przypadku przedstawienia liczb, które będą satysfakcjonować opiniodawców, ale będą naginały rzeczywistość sami zapędzamy się w kozi róg. Być może dzięki temu otrzymamy dotację, ale w przypadku niepowodzenia otrzymaną kwotę będziemy musieli zwrócić. Chociaż dotacje wydają się świetnym rozwiązaniem to jednak nie każdy zdaje sobie sprawę, że z reguły pieniądze otrzymuje się po dokonaniu wydatków, czyli jest to właściwie forma refundacji a nie bezpośredniego dofinansowania. Jednym z rozwiązań jest staranie się o kredyt w banku. Jednak firmom wkraczającym dopiero na rynek nie jest łatwo go uzyskać. Bezrobotni zarejestrowani w Urzędzie Pracy mogą starać się o fundusze poprzez tą instytucję. Niestety chętnych jest dużo, a budżet ograniczony. Na dodatek trzeba pilnować terminów składania wniosków, ponieważ w Urzędzie Pracy pula pieniędzy zazwyczaj jest rozdzielana dwa razy w roku i to niekoniecznie w równych odstępach czasowych. Również w tym przypadku trzeba posiadać szczegółowy biznesplan. Największą szansę na otrzymanie dofinansowania mają działalności, którymi rynek nie jest przesycony, a równocześnie dobrze rokują. Przychylność zyskują również projekty, które przewidują zatrudnienie kolejnych osób.